Synonimy słowa ciackanie sie i jego tłumaczenie na 25 języków. Pliki cookie Educalingo są wykorzystywane do personalizacji reklam oraz uzyskiwania statystyk ruchu w witrynie. Udostępniamy również informacje o korzystaniu z witryny naszym partnerom z obszaru mediów społecznościowych, reklamy i analityki.
Im szybciej się z tym pogodzisz, tym łatwiej będzie Ci funkcjonować. Nie ma co ukrywać, że wraz z kolejnymi miesiączkami po prostu nauczysz się swojego organizmu. Będziesz w stanie rozpoznawać, kiedy się zbliża a także to, że dzieje się coś niepokojącego, bo np. zawsze pojawiał się co 30 dni, a tym razem jest inaczej.
Nie raz jak się gdzieś mocniej przecięłam to leciala mi krew dość długo, pytanie moje jest takie czy to może być problem z krzepnieciem krwi i czy przy drugim porodzie może być to samo, boję się że mogę się wy krwawic. Choć ginekolog zapewnia że nikt w szpitalu nie da mi się wykrwawic ale po czyms takim bardzo się boję.
Facet tego nie zrozumie, ale jak się karmi, to naprawdę cały czas chce się jeść. Cały czas. Nawet kobieta, która nie karmiła nie zrozumie. To jest tak obciążające organizm, że trzeba dostarczać kalorii i koniec. I wiadomo, że jak się zje 5 obiadów, to się przytyje. Ale jak się zalatwi lekkie przekąski to już nie.
Regularnie i prawidłowo przeprowadzane cięcie borówki amerykańskiej znacząco zwiększa plony. Dlatego aby cieszyć się obfitymi zbiorami, warto poznać tajniki tego zabiegu. Termin cięcia. Borówkę amerykańską przycinamy od połowy lutego do końca marca.
A może udałoby się go przekonać do ssania oleju kokosowego? Dzieci zazwyczaj lubią ten smak, tylko trzeba przypilnować, żeby potem wypluł a nie połknął (nic się nie stanie jak połknie – ale lepiej pozbyć się tych wypłukanych bakterii niż je połykać). Probiotyki koniecznie. Może elektryczna szczoteczka?
Jw. - czy da się (dosłownie) wykrwawić lub ogólnie zacząć krwawić zewnętrznie przez odczuwanie silnych emocji, silnego smutku, radości, czegokolwiek. Czy to możliwe? To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać. 1 ocena Najlepsza odp: 100%. 0. 0. odpowiedział (a) 25.08.2013 o 18:54:
8jdIF. Dzień dobry, Chce wyrwać zęba na własną rękę. Właściwie chciałem bo szukałem informacji o tym i wiele pisze że grozi to infekcją. Chciałbym jednak wiedzieć jak jest naprawdę. Ząb mnie już tak boli że sposób mi obojetny. może boleć bo gorzej być nie może. Jeśli jakiś stomatolog to czyta lub kto po medycynie prosze mi odpowiedziec, ale bez takich że nie da rady, tylko tak jakie jest ryzyko infekcji jeśli dezynfekcja będzie domowa czy mam go pociągnąć z całej siły w dol ? czy to coś da ? czy muszę to jakoś inaczej zrobić? ogólnie jak to zrobić? Jaki jest sposób na wyrwanie zęba domowymi sposobami? Czy jest to wykonalne? Jak to zrobić i jak postąpić już po wyrwaniu zęba. Pozdrawiam MĘŻCZYZNA, 20 LAT ponad rok temu Domowe sposoby na afty Moim zdaniem nie da Pan rady usunąć stałego zęba sam. Bez znieczulenia jest to zabieg bardzo bolesny. Jeśli chodzi o ryzyko infekcji to jest bardzo realne. Na pewno bezpiecznie i bezboleśnie taki zabieg wykona lekarz. pozdrawiam 0 Witam Usunięcie zęba często stanowi problem dla dentysty czy nawet chirurga. Rozumiem Pana, że ból jet nieznośny lecz usuwanie na własną rękę może tylko sprawę pogorszyć. Proszę mi powiedzieć co Pan zrobi jeśli ząb podczas usuwania się złamie ? Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że ból będzie jeszcze gorszy, że wprowadzi Pan infekcję, że może dojść do poważnych powikłań. W każdej przychodni gdzie jest podpisana umowa z NFZ usuną Panu bolącego zęba poza kolejnością, bezpłatnie i bezboleśnie. Proszę o rozwagę, gdyż znam przypadki, gdzie taka niefrasobliwość kończyła się leczeniem szpitalnym i sepsą. Pozdrawiam Krystyna Pikała 0 Jako lekarz powiem wariat,jako człowiek powiem desperat, który ma uraz do dentysty. A więc jak tu pomóc,mnie nie martwi na tyle infekcja, co szkody fizyczne jakie sobie Pan urządzi. -Po 1 : infekcje jako tako pewnie poradzi Pan sobie antybiotykiem. Po 2:WYRWANIE; _Jeżeli to jest ząb zaatakowany przez paradontozę i kiwa się ze wszystkich stron,to mozna to zrobić - jakoś ..... _Natomiast jeżeli nie, to nic z tego - to nie mleczak któremu się zresorbowały (znikły)korzenie, ma korzenie i to w takiej długości jak+- 3X długości jego korony.( około 3cm). Korzenie tkwią w kości a nie w więc reasumując wyrwanie takiego zęba łapiąc go po prostu (nawet kombinerkami) skończy się złamaniem korony zęba i korzenie dalej będą tkwić w kości i ból jaki był może nie dość że nie zniknie, to jeszcze zwiększy TAK TROCHę JAK ZABIERAĆ SIĘ ZA WYRWANIE DUŻęó DRżEWA Z ZIEMI BEZ ODKOPYWANIE DOOKOŁA KORZENI ŁOPATĄ. No chyba że to drzewo rośnie na osuwającą się skarpę i ma odkrytych korzeń (czyli 1 przypadek z słyną paradontozą) Moja rada przełamać strach i do dentysty, nawet w ramach NFZ-du przysługuje wyrwanie zęba ze Hirchy-Żak 0 Hmm infekcji to raczej bym się nie obawiał na Pana miejscu , raczej tego ,że uszkodzi Pan wyrostek zębodołowy , złamie i pozostawi korzeni w kości , otworzy Pan zatokę szczękową ,wybije Pan sąsiednie zęby , zwichnie żuchwe , spowoduje krwotok, uszkodzi nerw i jeszcze kilka innych atrakcji. Z pozoru jest to prosta czynność , jednak trzeba wiedzieć gdzie złapać i w jaki sposób przyłożyć siłe i w jakim kierunku , czy obrócić czy pociągnąć , jak zwichnąć , a przy każdym zębie jest inaczej. Finalnie omdleje Pan z bólu i rozbije głowę o kant stołu. Reasumując : delikatnie , bardzo delikatnie mówiąc to bardzo zły pomysł. 0 Odradzam próby w domu. Może wystąpić bardzo dużo powikłań. Proszę udać się do stomatologa który bezboleśnie usunie zęba. 0 Witam. Zdecydowanie odradzam takie postępowanie. Przy skuteczności dzisiejszych środków znieczulających nawet zęby objęte stanem ropnym skutecznie znieczulam by pacjent miał całkowity komfort podczas usuwania. Proszę udać się do swojego stomatologa. Pozdrawiam, specjalista chirurgii szczękowo-twarzowej Tomasz Bigas 0 Szanowny Panie! Usuwanie zęba stałego w domu jest bardzo złym pomysłem. Należy uwzględnić brak Pana doświadczenia w zabiegach stomatologicznych oraz brak przygotowania do samodzielnego usunięcia zęba. Ekstrakcja zęba jest zabiegiem chirurgicznym, polegającym na usunięciu zęba z zębodołu za pomocą odpowiednich narzędzi stomatologicznych. Jest on wykonywany jedynie w wypadku, gdy nie ma możliwości zastosowania innych metod leczenia. Za każdym razem ekstrakcja zęba jest poprzedzona szczegółowym wywiadem lekarskim, podczas którego stomatolog zbiera informacje o ogólnym stanie zdrowia pacjenta, przebytych niedawno chorobach czy ewentualnych alergiach na środki znieczulające. W większości przypadków planowana ekstrakcja zęba jest poprzedzona wykonaniem zdjęcia rentgenowskiego, która pozwala lekarzowi ocenić ogólny stan uzębienia pacjenta i zaplanować przebieg zabiegu. Sama ekstrakcja, jeśli nie pojawią się żadne komplikacje, jest dość krótkotrwała. Zawsze przeprowadza się ją w znieczuleniu miejscowym, dzięki czemu dolegliwości bólowe pacjenta zostają zredukowane do minimum. Za pomocą specjalnych narzędzi ząb zostaje najpierw poluzowany, a następnie – usunięty z zębodołu. Otwór jest później zaopatrywany szwem. Błędnie przeprowadzone usunięcie zęba może skutkować wieloma powikłaniami, jak np.: krwotok, złamanie zęba i pozostawienie fragmentu w zębodole, perforacja zatoki szczękowej, uszkodzenie nerwów i naczyń krwionośnych, naruszenie struktury bądź stabilności zębów sąsiednich. 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Czy podczas okresu można wyrywać zęby? – odpowiada Lek. dent. Piotr Puchała Samodzielne wyrywanie zęba – odpowiada Lek. dent. Piotr Puchała Przebieg chirurgicznego usunięcia zęba – odpowiada Lek. dent. Łukasz Wojszwiłło Usunięcie części zęba a zgorzel – odpowiada Lek. dent. Agata Duda Złamanie zęba i brak bólu – odpowiada Lek. dent. Grzegorz Ziętek Jak długo będę odczuwała ból po usunięciu zęba? – odpowiada Lek. dent. Krystyna Pikała Czy usuwanie korzenia zęba jest bolesne? – odpowiada Lek. Małgorzata Horbaczewska Usuwanie zęba u chirurga – odpowiada Lek. dent. Aleksandra Bąk Ból zębodołu po usunięciu zęba stałego – odpowiada Lek. dent. Maciej Składowski Czy mam udać się do chirurga szczękowego i usunąć zęba? – odpowiada Lek. dent. Magdalena Mierzejewska artykuły
piątek, 7 lutego 2014 Jak ciąć, żeby się nie naciąć.. Ostatnio pogoda sprzyja ku cięciu jabłoni. A zatem jak ciąć? Natknąłem się ostatnio na bardzo ciekawy artykuł: CIĘCIE JABŁONI Brak komentarzy: Prześlij komentarz Popularne posty Oszczędność czasu i herbicydów Bardzo precyzyjna aplikacja z minimalnym ryzykiem znoszenia cieczy, niskie zużycie herbicydów, brak potrze... Z roku na rok przybywa produktów nawozowych, z których to niemal każdy obiecuje zwyżkę plonu. Z punktu widzenia sadownika powstaje dylemat... Każdy ma swoje zdanie, na temat tego jakich narzędzi będziemy używać do zbioru owoców, czy też cięcia. Wiadomo, że najlepszym rozwiązaniem b... W tym roku z pewnością zbiory jabłek będą niskie, tak w Polsce, jak i w wielu innych krajach. To doniesienia światowych ekspertów, choćby... Odmiana Golden Parsi(S) Da Rosa® należy do jabłek z grupy Golden Delicious. Odmiana Golden Delicious oraz jej mutacja Golden Delicious Rei... Nikogo nie zaskoczy stwierdzenie, że produkcja owoców w Polsce w dużym stopniu zależy od warunków atmosferycznych przed, podczas i po kwi...
Co to znaczy Wykrwawić SięJak piszemy WYKRWAWIĆ SIĘ: wy/krwawić się -wię się, -wią się; -w/cie Wpiąć:Co to jest wpiąć we/pnę, we/pniesz, we/pną; we/pnij/cie; wpiął, wpięła, wpięli; wpiąw/szy; wpięty wykrwawić Wysuwać:Co to jest wysuwać -am, -ają wykrwawić Warzelnik:Co to jest warzelnik -ikiem; -icy, -ików wykrwawić Wystękać:Co to jest wy/stękać -am, -ają wykrwawić jest Się Wykrwawić znaczenie w Pisownia i znaczenie W . Dodano: 9 września 2019Autor:Admin
Uwaga, zmiana nomenklatury na blogu. Od tej pory mała P. będzie się nazywała starszą P. a mniejsza P. będzie młodszą P. A ponieważ ja jestem oryginalną Pimposhką, to u mnie bez zmian ;). To nie jest tekst o jakiejś tam wyższości matek, które rodziły naturalnie nad tymi, które urodziły poprzez cesarskie cięcie. Nie chcę się tu wdawać w dyskusję, czy ta co rodziła przez cesarkę to ‘prawdziwa matka’ i takie tam. Osobiście mam ambiwalentny stosunek do cesarskiego cięcia. Są kobiety, które zrobią wszystko aby uniknąć cesarki i nawet jeśli pierwszy poród był przez cesarskie cięcie to za drugim razem próbują urodzić naturalnie. Inne zrobią wszystko aby lekarz wypisał skierowanie na cesarkę. Będąc w pierwszej ciąży uważałam, że jeśli będą wskazania do cesarki to nie będę zgrywać bohaterki. W drugiej bardzo cesarki nie chciałam, bo jak już rodziłam naturalnie to po co mi jeszcze blizna po cesarce? Gdyby pierwsza ciąża skończyła się cesarką to w drugiej ciąży myślę, że zdecydowałabym się na cesarkę elektywną. Uważam, że każda kobieta powinna rodzić tak jak chce. Pomijając wskazania medyczne, jeśli kobieta się boi albo nie czuje się na siłach aby rodzić naturalnie itd. to powinna mieć wybór i rodzić poprzez cesarskie cięcie. Ale… Umówmy się. Poród naturalny jest NATURALNY. Chcemy dla swoich dzieci jak najlepiej. Często przekłada się to na to, że karmimy ekologicznymi warzywami, ‘szczęśliwym’ kurczakiem zagrodowym, jajkami od kur z wolnego wybiegu i ‘radosną’ krową od pana z ryneczku. Dodatkowo używamy tylko naturalnych i ekologicznych kosmetyków, sprawdzamy składy, pilnujemy ilości cukru w soczkach itd. A pomimo to, z własnej nieprzymuszonej woli (oczywiście gdy nie ma wskazań medycznych) błagamy lekarza o cesarkę. Dlaczego? Oczywiście każdy sposób w jaki dziecko przyszło na świat ma swoje wady i zalety. Mam jednak wrażenie, że potocznie bardzo demonizuje się poród naturalny a ‘wybiela’ poród przez cesarskie cięcie. Wiele kobiet więc uważa, po co się męczyć nie wiadomo ile, po co się ‘psuć’ jak można elegancko zakończyć ciążę w dogodnym terminie. Nie oceniam pobudek kobiet, które decydują się na cesarkę na życzenie bo tak jak napisałam, każda kobieta powinna mieć prawo decyzji jak chce rodzić. Ale, jeśli kobieta decyduje się na cesarkę tylko i wyłącznie dlatego, że boi się porodu naturalnego, a boi się dlatego, że nasłuchała się ‘okropnych historii z porodówki’ to jednak jest coś nie tak. A dlaczego kobiety (szczególnie w Polsce) się boją? Być może obiło Wam się o uszy, że fundacja ‘Rodzić po ludzku’ opublikowała ostatnio raport z monitoringu oddziałów położniczych w Polsce. Cały raport możecie przejrzeć tutaj (klik). A co on pokazuje? A to, że ponad 99% dzieci w Polsce rodzi się w szpitalu. Odsetek cesarskich cięć jest bardzo wysoki i wynosi 43%. Poród w Polsce jest wysoce zmedykalizowany, a rodzące bardzo często poddawane są procedurom, które nie mają uzasadnienia medycznego np. podawanie kroplówki z oksytocyną, rutynowe nacinanie krocza, ciągłe KTG, częste badania ginekologiczne podczas pierwszej fazy porodu itd. Oczka mi się też troszkę ze zdziwienia otworzyły, gdy dowiedziałam się, że nie zawsze rodząca ma do dyspozycji własny pokój (!). I to prawie w 50% porodów. W wielu krajach rozwiniętych odchodzi się od wysoce zmedykalizowanego szpitalnego porodu na rzecz jak najbardziej naturalnych porodów w domach porodowych ‘obsługiwanych’ wyłącznie przez położne czy w domu. Dla porównania w Anglii odsetek porodów domowych wynosi a odsetek cesarskich cięć wynosi ok. 25% (10% to cięcia elektywne). Niestety nie znalazłam Angielskich statystyk, które rozgraniczają porody szpitalne i te w domach porodowych. Niemniej jednak w samym Oxfordshire znajduje się pięć domów porodowych podczas gdy w Zachodniopomorskiem – zero! To o czymś świadczy. Badania (niestety nie mam dla Was źródła) wykazują jednoznacznie, że poród w szpitalu dużo częściej kończy się jakąś interwencją typu kleszcze czy próżnociąg a nawet cesarką ratującą zdrowie czy życie. Kobiety, które rodzą w szpitalu generalnie częściej wymagają też znieczulenia a ich doświadczenia porodowe są gorsze niż kobiet, które rodziły w domu czy domu porodowym. Można też powiedzieć, że ryzyko porodu instrumentalnego wzrasta z chwilą przekroczenia progu szpitala. Raport fundacji ‘Rodzić po ludzku’ naprawdę nie jest przyjemną lekturą dla kobiety, która właśnie jest w ciąży. Dodajmy do tego okropne historie w prasie i telewizji o dzieciach, które urodziły się martwe albo ciężko upośledzone w wyniku błędów lekarskich. A to wszystko jeszcze okraszone historiami ‘straszliwych porodów’ którymi inne kobiety, nie wiedzieć czemu aż nadto chętnie się dzielą. Czytając blogi i różne artykuły w Internecie mam w ogóle wrażenie, że kobiety w Polsce (generalizując oczywiście) mało wiedzą zarówno o ciąży jak i porodzie. Czytałam blogerkę, która stwierdziła, że nigdy nie chce być w ciąży bo nie chce mieć mdłości i być opuchnięta przez 9 miesięcy. Inna (po dwóch cesarkach) napisała, że nie wyobraża sobie porodu naturalnego bo nie dałaby rady przeć przez 16 godzin (!). Czytałam wywiad z położną (to miała być taka ‘dobra’ położna do której kobiety wracają przy kolejnych porodach ale i matki przyprowadzają do niej swoje córki). I ta położna powiedziała, że ‘stara się’ aby rodząca urodziła w trakcie jej dyżuru. Oczywiście fajnie jest, jeśli podczas całego porodu opiekuje się nam jedna położna ale co to znaczy? Że ta położna podłączy mnie do oksy, aby było szybciej? Albo przegoni po szpitalnych korytarzach? Super! Czytałam też wywiad z panią doktor o tym jak kobieta powinna się przygotować do porodu. Było sporo o wyborze szpitala, o tym co do szpitala spakować ale jakoś zapomniała wspomnieć aby przygotować się teoretycznie. Dla mnie była to jedna z najważniejszych rzeczy przed porodem. Ale niektóre kobiety (na własne uszy słyszałam) uważają, że przecież od wiedzy na temat porodu to jest lekarz i położna. No fakt, ale oni za nas na pewno nie urodzą. A jeśli kobieta ma świadomość co się z nią dzieje to na pewno jest spokojniejsza podczas porodu (to między innymi dlatego kolejne porody są szybsze i łatwiejsze). I jeszcze wisienka na torcie. Jeszcze na innym portalu przeczytałam, że aby rodzić w wodzie wymagana jest lewatywa a poza tym w basenie można tylko pozostać pół godziny, a następnie trzeba zrobić półgodzinną przerwę (!). Jakby mi ktoś kazał wychodzić z basenu co pół godziny podczas pierwszej fazy porodu to chyba bym ubiła. A to wszystko są portale medyczne, portale dla rodziców, wywiady z ‘ekspertami’. Tak wiem, że Internet rządzi się swoimi prawami ale to właśnie tam przyszłe mamy przede wszystkim szukają informacji, a to co znajdują jest wg. mnie nieco szokujące. Nic więc dziwnego, że Polki się boją. W Anglii nie można wybrać sobie rodzaju porodu (wydaje mi się, że w Niemczech na przykład można). Preferuje się porody naturalne, ale też często w ruch idą kleszcze czy próżnociąg. Wskazania medyczne do cesarki to najczęściej ciąża mnoga, ułożenie pośladkowe czy wiek matki (pierworódki po 40stce mogą sobie wybrać). Nie wyobrażam sobie więc sytuacji jaka miała miejsce w Polsce, gdzie lekarz kazał kobiecie rodzić bliźniaki naturalnie i wszyscy wiemy jak to się skończyło. Ba, oczywiście że boimy się porodu. Boimy się, bo nie wiemy co nas czeka albo… wiemy już co nas czeka. Ja przed każdym porodem się bałam. Pomimo tego, z pełną świadomością wybrałam dom porodowy, gdzie nie było dostępu do znieczulenia ani sali operacyjnej w razie ‘w’. Była za to karetka pod drzwiami gotowa zabrać mnie do szpitala jeśli tylko położna miałaby choć cień wątpliwości w moje szczęśliwe rozwiązanie. No właśnie. Myślę sobie, że gdyby kobiety w drodze na porodówkę w Polskim szpitalu wiedziały, że będą się nimi dobrze opiekować; że w razie czego mogą prosić o znieczulenie, które dostaną; że cały czas będzie przy nich wspierająca położna to może sytuacja wyglądałaby inaczej. Byłyby skłonne częściej rozważyć poród naturalny. Nie da się ukryć, że poród boli. Taki czy inny jednak boli. Ale ból NAPRAWDĘ szybko się zapomina. Blizny, też tak nie przeszkadzają. Pomijając tragiczny finał porodu bo i to się zdarza pomimo doskonałej opieki (żadna procedura medyczna nie ma 100% wskaźnika powodzenia a kobiety i dzieci od zawsze umierały przy porodzie i w połogu i tego do końca się nie wyeliminuje) myślę, że to co najtrudniej zapomnieć to poczucie bezsilności. To ten stan, kiedy nas boli, kiedy jesteśmy przestraszone, kiedy jesteśmy w zupełności zależne od innych ludzi. A ci ludzie zamiast nam pomóc i służyć życzliwością mówią nam ‘Niech się tak nie wydziera!’ albo ‘Trzeba było nóg nie rozkładać’. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić co rodząca kobieta czuje w takiej chwili, ale jestem pewna, że takie mentalne blizny pozostają w nich bardzo, bardzo długo. I żeby nie było, że tylko kobiety w Polsce się boją. Dom porodowy, w którym rodziłam młodszą P. był do niedawna tętniącym życiem oddziałem położniczym (gdzie urodziła się starsza P.). Odkąd zostały w nim tylko położne rodzi się tam jedno/dwoje dzieci na tydzień. Szacuje się, że około 60% kobiet może sobie pozwolić na narodziny w domu porodowym lub w domu (to te z fizjologiczną ciążą, bez obciążonego wywiadu ginekologicznego) ale jest też wiele kobiet, które pomimo tego, że mogą rodzić w domu porodowym wybierają jednak szpital. Bo to jednak ‘bezpieczniej’, jakby co to lekarz jest zaraz obok, podobnie jak sala operacyjna no i mają tam lepsze dragi. A zwiększone ryzyko użycia kleszczy im jednak nie przeszkadza. Mam wrażenie, że poród w Polsce to coś co należy przeżyć, jak najszybciej zapomnieć i modlić się aby dziecko i matka wyszły z tego cało. Przykro mi jest, że kobiety w Polsce mają ograniczone możliwości przeżycia pięknego porodu. Że boją się naturalnego porodu tak bardzo, że proszą o cesarkę, oddając walkowerem doświadczenie, które w znakomitej większości przypadków jest po prostu piękne i uskrzydlające.
Co mam robic zeby nie zwariowac?? - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 22 ] 1 2011-10-25 23:22:57 femme$fatale Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-25 Posty: 6 Temat: Co mam robic zeby nie zwariowac??Hej,mam ogromny problem wiec zagladam tutaj bo podobno takie fora czesto pomagaja. Mam 22 lata i ogromy bagaz ktory tak wczesnie zgotowal mi los. Tym bagazem sa dzieci i maz. Dzieci, a mam ich trojke sa calym moim zyciem ale ostatnie dzieje sie ze mna cos czego nie potrafie zrozumiec. Od zawsze bylam ambitna i dobrze sie uczylam,chcialam wiele osiagnac w zyciu, lubilam dobra zabawe,lubilam zadbac o siebie itd. W zyciu nie przypuszczalam ze w wieku 18 lat zostane matka, a jednak. Wiem ze stalo sie to na moje wlasne zyczenie,bo oczywiscie chcialam za szybko wszystkiego probowac,nigdy nie obwinialam nikogo za to ze tak sie stalo, oprocz samej siebie no i moze meza. Maz tez wczesnie zostal ojcem bo mial tylko 19 lat,ale zupelnie pozytywnie mnie zaskoczyl,jest wspanialym tata,bez nalogow,pragnacym wszystkiego co najlepsze dla swoich dzieci. Niestety w tym ojcostwie zapomnial o mnie. Poswiecil sie pracy i dziecia niestety nie zonie,tak ja to odczuwam i czesto mu o tym mowilam,niestety on twierdzi ze wymyslam. Czesto go nie ma bo pracuje w delegacjach,czesto wyjezdza za granice. Ale zaczne moze od poczatku. W klasie maturalnej dowiedzialm sie ze jestem w ciazy,doznalam szoku,rodzice okazali mi wsparcie, zgodzili sie na to ze slub wezme po maturze,ale za to w szkole przeszlam pieklo, codziennie przychodzilam do domu i plakalam bo moja wychowawczyni chciala wykonczyc mnie psychicznie,ponizala mnie porownywala do nie wiadomo jakich puszczalskich, a Przeciez Tomek byl moim jednym chlopakiem, i kochalam go. Jak moja mama zainterweniowala to zrobili z niej wariatke i podali na policje ze nachodzi moja wychowawczynie ktora jest szanowana osoba publiczna i nie mogla nic zlego robic,dodam ze byla w szkole tylko raz, w dodatku zaczeli straszyc ze nie zdam matury. dalam rade choc bylo ciezko ale nie chcialam sie do tego przyznac ,w koncu tyle dziewczyn bylo w szkole w ciazy i dawaly rade wiec ja tez musialam. Duzo o mnie plotkowano no bo taka pozadna a w ciazy . Wykanczalam sie psychicznie. Miesiac przed matura urodzilam zdrowego syna, w szpitalu tez doznalam wielu przykrosci z powodu mlodego wieku,w dodatku nie przypuszczalam ze porod to takie traumatyczne przezycie,oczywisie mialam depresje poporodowa ale ciagle wszystko ukrywalam. Mature zdalam nawet bardzo dobrze co wszystkich zaskoczylo. w wakacje wzielam slub lecz czulam ze dzieje sie cos zlego. Z Tomkiem ciagle sie klocilam w dodatku nie chcialam sie zajmowac dzieckiem,chcialam isc na studia w dodatku nie wyczuwalam tej matczynej milosci w sobie,niby kochalam swoje dziecko itd ale nie poczuwalam sie do tego zeby bezgranicznie mu sie poswiecic,moze to wina mojej mamy bo za duzo mnie wyreczalam we wszystkiem i nie odczulam jakim obowiazkiem jest dziecko,nie wiem. W kazdym razie myslalam ze moze drugie dziecko cos zmieni poza tym sama zawsze chcialam miec rodzenstwo w podobnym wieku a nie bylo mi to dane,dlatego chcialam zeby moje dzieci byly praktycznie rowiesnikami,przeliczylam sie dalej nie moglam sobie poradzic,bylam nerwowa bo caly czas pochlanialy mi dzieci,zrezygnowalam ze studiow aby sie nimi zajac i wogole stalam sie bardzo nerwowa,chcialam byc perfekcyjna mama ale kiedy mi sie to nie udawalo strofowalam siebie i zloscilam sie na dzieci i dalej opieralam sie na pomocy mamy. Maz oczywiscie byl nieobecny,poniewaz pracowal,a ja czesto mialam mu to za zle chociaz wiedzialam ze on tez nie spelnil swoich zyciowych planow ale potrafil poswiecic sie rodzinie i zadbac o jej utrzymanie. W ubieglym roku kiedy dziecko skonczylo roczek znowu zaczelam studia no i pojawilo sie 3 dziecko,byl gorszy szok niz przy pierwszym tym bardziej ze dbalismy o bezpieczny seks a meza czesto nie bylo, no ale widocznie byl akurat w te dni no i los znow ze mnie zadrwil. Caly problem tkwi w tym ze ja nie daje sobie rady z sama sobe,kazdy soj blad wychowawczy ogromnie przezywam. To ninawidze to znow kocham swoje dzieci i tak wkolko. Czasami mam ochote pozucic swoja rodzine i bylam juz bliska to zrobic jednak cos mnie powstrzymalo. Nie potrafie sie pogodzic z tym ze cala mlodosc spedze w pieluchach,ze nie mam swojej pracy i sama sie nie utrzzymuje,to dla mnie koszmar i nie mam serca dluzej organizowac hustawek emocjonalnych moim dzieciom sama sie siebie boje , nie wiem czy odebrac sobie zycie czy uciec czy dalej udawac ze nic mi nie jest ze jestem wspaniala mama a w nocy plakac w poduszke, na mez nie mam co liczyc bo on twierdzi ze wszystko sobie wymyslilam ze powinnam kochac bezgranicznie swoje dzieci i tego chce ale niestety nie potarie i tego sie boje,boje sie zycia, co robic>> 2 Odpowiedź przez młody-stary 2011-10-26 00:07:41 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-26 00:08:10) młody-stary Net-facet Nieaktywny Zawód: Plastyk, Bibliotekarz Zarejestrowany: 2009-11-15 Posty: 666 Wiek: 28 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Wychowawczyni nie nadaje się na pedagoga a co do szpitala to wg etyki lekarskiej lekarz nieżyczliwy pacjentowi powinien zostać pozbawiony mozliwości wykonywania gdyż się tym co ja wiem, pewnie to jakas mała wieś czy miasteczko a w takich tacy ludzie się niestety zdarzają..Co do wychowania dzieci to wiedz, że mnie mama sama wychowyała i nikt jej nie nie jestem idealnym synem, lecz dna nie więc widać można się szystkiego samego nauczyć i sama twierdzi, że może lepiej, iż nie miała pomocy i nikt jej nie drogą rozumiem, że zbyt wcześnie jak dla siebie pożegnałaś młodośćpoprzez te porody..Ja mam nieco odwrotną sytuację, lecz też pare lat młodości myślę, że sobie rozumiem czemu twój mąż nie cche sobie uświaodmić pewnych jest m tak czy samobójstwo nic nie da a dzieci pozbawisz chyba najgorsze co może dla nich mi się, że przydałby się wam jakiś wspólny nawet wysłać jak podrosną na kolonie a wy we dwoje oddzielnie i będziecie mogli imprezować do woli. 3 Odpowiedź przez Wielokropek 2011-10-26 13:15:23 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-26 13:17:42) Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,015 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac?? Jest takie powiedzenia: albo się pogodzisz z rzeczywistością, albo będziesz się męczyła. Póki co, wybrałaś ten drugi wariant. Tylko po co? Ustalmy 22 trójkę pierwsze dziecko można, mocno zamykając oczy, uznać za przypadkowe (wiedziałaś chyba trochę o antykoncepcji), to o kolejnych już tego nie można powiedzieć. Podjęłaś decyzję o posiadaniu drugiego i trzeciego dziecka. Za każdą decyzją, także i tą, idą konsekwencje. Nie wiedziałaś, że po urodzeniu rodzice wychowują swoje dzieci? Nagłe zaskoczenie?Masz że nie możesz na niego liczyć. Czyżby? A kto, dzięki swej pracy zawodowej, utrzymuje pięcioosobową rodzinę? Z pieniędzy zarobionych przez kogo opłacacie różnego rodzaju świadczenia? Rozumiem, że jesteś zmęczoną osobą, bo przy trójce dzieci roboty jest trochę. Może zastanów się, czy nie warto raz na jakiś czas skorzystać z pomocy rodziców, koleżanek i w czasie wolnym od dzieci zafundować sobie wyjście do kina, fryzjera, na ploty lub też leżenie bykiem i "nicnierobienie". Dzieciom do szczęścia potrzebna jest matka, ale bardziej potrzebna jest szczęśliwa matka. Dzieci mają jakiś ponadstandardowy zmysł, którym doskonale wyczuwają nastroje osób bliskich. Twój tą miłością bezgraniczną do dzieci - to wielka przesada. Rozumiem, że przy wielkim zmęczeniu nawet najukochańsze dziecko jest osobistym wrogiem, a jego prośby - po mniejszym lub dłużej trwającym odpoczynku od zajęć domowych i własnych dzieci, w dalszym ciągu będziesz bala się życia, to skieruj swe kroki do psychologa. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 4 Odpowiedź przez femme$fatale 2011-10-26 22:48:09 femme$fatale Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-25 Posty: 6 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Wiedzialam ze dzieci trzeba wychowywac gdy sie je urodzi niestety chciec nie zawsze znaczy moc, i czesto niektore rzeczy nas przerastaja a dla nie ktorych to bulka z maslem. Wiem ze moj maz jest odpowiedzialny tylko ze zyc do konca z czlowiekiem z ktorym niedlugo nie bede miala o czym rozmawiac tez jest bez sensu,zreszta dla dzieci to tez nie jest zbyt dobry przyklad a jak wiadomo wzoruja sie one na rodzicach zakladajac rodziny w przyszlosci i czesto powielaja ich bledy. Chcialam isc do psychologa ,lecz niestety to male miasteczko a psycholog jest znajomym wiec malo mnie to zacheca do zwierzen. Podziwiam tylko nasze babcie ktore w moim wieku mialy tyle samo jak nie wiecej dzieci, meza pijaka,ktory lubil przylozyc i w dodatku ciezko pracowaly w zakladach czy na roli. Nie wiem czemu psychika nas, dziewczyn XXI wieku jest az tak slaba. 5 Odpowiedź przez Wielokropek 2011-10-26 22:53:58 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-26 22:56:15) Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,015 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac?? femme$fatale napisał/a:(...)Nie wiem czemu psychika nas, dziewczyn XXI wieku jest az tak generalizuj. Znam sporo dziewczyn w Twoim wieku, które mają naprawdę trudne życie i naprawdę powikłaną historię rodzinną a są silnymi kobietami. To nie kwestia XXI wieku. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 6 Odpowiedź przez vinnga 2011-10-27 09:15:58 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac?? Twoim największym problemem jest nadmiar ambicji. Chciałabyś być idealną żoną, matką, kochanką, do tego iść na studia i pracować. W dodatku wszystko tu i teraz. Skutek tego jest tylko taki, że zachowujesz się jak odbezpieczony granat. Przystopuj. - to nieprawda, że dzieci powinnaś kochać bezgranicznie. Ty i tak je przecież kochasz. Nigdzie nie jest powiedziane, że nie mamy prawa się złościć na osoby, które kochamy, że nie mamy prawa być zmęczone ich obecnością. - to nieprawda, że całą młodość spędzisz w pieluchach. Jesteś w tej szczęśliwej sytuacji, że kiedy Twoje rówieśniczki w pieluchy się wpakują - Ty będziesz miała całkiem duże i samodzielne dzieci. A młodość nie kończy się w wieku 25 lat - zapewniam. - to nieprawda, że nie można porozmawiać ze znajomym psychologiem. Nie musisz traktować tego jak typową terapię - możesz potraktować jak luźną rozmowę, powiedzieć to trochę tak, jak nam tu napisałaś. Może ta rozmowa Cię do czegoś zainspiruje, coś Ci poukłada?- jeszcze wcześniej niż do psychologa powinnaś udać się do ginekologa. I poprosić o receptę na tabletki antykoncepcyjne. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pod pojęciem "bezpieczny seks" rozumiesz stosunek przerywany lub inną, równie ryzykowną metodę. A takim bezpiecznym seksem to Wy sobie do 30-tki zmontujecie z ósemkę potomstwa...- równie ważny jak czas poświęcany dzieciom jest Twój odpoczynek. Po co dzieciom cały dzień z wrzeszczącą, histeryczną matką? Bardziej by były zadowolone, gdyby dostały 2 godziny ze spokojną, zadowoloną mamą. A więc - najpierw spróbuj odpocząć. Porozmawiaj ze swoją mamą, może zechce się zająć Waszą dziatwą przez weekend? A wtedy Ty z mężem wybierzcie się gdzieś - odpocząć i porozmawiać. Postaraj się też częściej znajdować możliwości odpoczynku - zostaw dzieci z mężem, mamą, teściową, przyjaciółką i wyrwij się z domu chociaż na godzinkę. To bardzo pomaga nabrać dystansu. Po drugie - nie skreślaj Waszego małżeństwa tylko dlatego, że rzeczywistość Cię przerosła. Taka decyzja powinna być bardzo przemyślana, tymczasem wszystkie Twoje dotychczasowe życiowe decyzje są wynikiem emocji i chwilowego impulsu. A pomyślałaś chociaż jak sobie poradzisz, jeśli będziesz jeszcze do tego wszystkiego musiała na tę swoją trójkę zarobić sama? Może czas docenić męża, jego starania i poświęcenie i wtedy oczekiwać od niego zrozumienia dla Ciebie? Bo jeśli w swoim ambitnym planie zakładasz, że zostawisz męża, bo nie macie o czym rozmawiać i znajdziesz sobie kogoś z kim będziesz miała o czym rozmawiać to zapewniam Cię, że po kilku miesiącach będziesz tamtego też zostawiać... O ile oczywiście znajdziesz chętnego, który będzie chciał przygarnąć czwórkę utrzymanków...A nasze babcie? One godziły się z rzeczywistością. Takie były realia. Poza tym, kiedy już urodziły piąte dziecko to pierwsze było w stanie się nim opiekować. Mogły żyć z mężem pijakiem, bo się cieszyły, że w ogóle miały męża. A praca w polu świetnie odstresowuje - gdybyś sobie pomachała cały dzień motyczką na polu to by Cię nie męczyły ambicje studiowania i brak rozmów z mężem...Tak jak napisała Wielokropek - pogódź się z rzeczywistością i spróbuj się w niej odnaleźć. Bo walka Twoich ambicji i niespełnionych marzeń z realiami Cię wykańcza. Kiedy odzyskasz wewnętrzny spokój - znajdziesz też siłę na realizację swoich ambicji. Chyba, że znowu będziesz chciała je wszystkie od razu realizować... 7 Odpowiedź przez femme$fatale 2011-10-27 23:14:52 femme$fatale Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-25 Posty: 6 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Dzieki za diagnoze,owszem byc moze jest w niej wiele racji. Co do antykoncepcji to powiem krotko, przy pierwszej wpadce prezerwatywa zawiodla,to nie tak ze nie zabezpieczalismy sie. Druga ciaze planowalismy. A przy trzeciej..... no coz, metoda NPR czyli naturalnego planowania rodziny zawiodla, nie ukrywam,ze jestem praktykujaca katoliczka,a Kosciol innych metod nie uznaje,a za branie pigulek antykoncepcyjnych ciezko uzyskac rozgrzeszenie w konfesjonale no i skonczylko sie ciaza, bo mimo wyliczen i obserwacji to jednak nie trafilam w te dni,wiec sama widze ze to nie dla mnie. Teraz nie wspolzyje z mezem bo panicznie boje sie czwartej ciazy,ale on tego nie potrafi zrozumiec,boje sie ze jesli tak dalej pojdzie to predzej on mnie zostawi niz ja jego. 8 Odpowiedź przez młody-stary 2011-10-28 00:13:29 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-28 00:14:18) młody-stary Net-facet Nieaktywny Zawód: Plastyk, Bibliotekarz Zarejestrowany: 2009-11-15 Posty: 666 Wiek: 28 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Czyli po części winien jest kosciół..NPR i brak pigułek..no pigułki "po" też byś nie spirali pewnie też by trzeba było się spowiadać..Możesz więc podziękować też "Bóg" nie powiedział "rozmnażajcie się z głową"..Ludzie z innych ołamów chrześcijaństwa potrafią wręcz kpić z tego, że kościół niemal zabrania się zabezpieczać..Poza tym niektórzy katolicy praktykuję wybiórczo co im lecz NPR jest jeszcze mniej skuteczna od prezerwatywy..Domyślam się, że była jedna..płyn plemnikobójczy wysechł i przestał że pękła, lecz obstawiam ja jednej nocy zużyłem 10 gumek i dziewczę w ciążę żadną nie zaszło. 9 Odpowiedź przez vinnga 2011-10-28 00:21:18 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac?? W moim poście nie było tyle ironii ile w nim znalazłaś Jesteś w trudnej sytuacji. A czy Twój mąż jest równie wierzący i rozumie Twoje rozterki w kwestii posiadania kolejnego dziecka? Skoro jesteś wierząca - może spróbuj w wierze poszukać wsparcia? Podobno Bóg nie daje nikomu ciężaru, którego nie jest w stanie unieść... I piszę to serio, bez ironii... Może spróbuj porozmawiać z jakimś duchownym? Moje dawne wspomnienia ze spotkań młodzieży katolickiej mówią, że nie wszyscy są radykalni. Wielu ma podejście pozwalające na błądzenie, stawiające własne sumienie wyżej niż kościelne wytyczne i generalnie zadziwiające spojrzenie na niektóre sprawy. Może gdybyś na takiego trafiła to znalazłabyś przynajmniej trochę wewnętrznego spokoju?Z praktycznych porad - może zainteresuj się technicznymi nowinkami wspomagającymi NPR? Sporo jest tego, w szczegółach się niestety nie orientuję. A abstrahując od seksu i potencjalnych kolejnych dzieci - wydaje mi się, że powinnaś się skupić na dwóch kwestiach:1. ODPOCZYNEK - od dzieci, od codzienności, od myślenia o swoich niespełnionych ambicjach. Po prostu spróbuj czasem znaleźć sposób na mały resecik2. Twoje relacje z mężem. Rozmowa, rozmowa, rozmowa. To, że on ma być dla Ciebie wsparciem wcale nie jest Twoim widzimisię ani wygórowanym żądaniem. Związek to partnerstwo, nie tylko wspólna troska o przetrwanie. Spróbuj mu to jakoś - zlituj się! Czy Ty jesteś dumny z tego, że wiesz, że gumkę trzeba zakładać nową podczas każdego stosunku? To Cię oświecę, że ja w życiu nie słyszałam, żeby ktoś prezerwatywę używał więcej niż raz. Pragnę Cię też poinformować, że nie wszystkie gumki są ze środkiem plemnikobójczym. I że to wcale nie środek plemnikobójczy na gumce jest istotą działania prezerwatywy. Prawda, że ta informacja to krok milowy w Twoim światopoglądzie? Przepraszam za złośliwość, ale nie mogłam się powstrzymać, kiedy już w kolejnym wątku widzę te same Twoje herezje... 10 Odpowiedź przez Blaneczka 2011-10-28 00:26:46 Blaneczka Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-09-24 Posty: 168 Wiek: 21 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Dziwi mnie bardzo,że w ogóle zdecydowałaś się na drugie dziecko jeżeli było Ci aż tak ciężko z jednym. No cóż absolutnie w całości popieram to co napisały moje poprzedniczki musisz pogodzić się z rzeczywistością i ją że jesteś katoliczką, która nie chce brać tabletek bo nie dostanie rozgrzeszenia a jak popełnisz samobójstwo to nie dostąpisz zbawienia, jak zostawisz dzieci i męża też nie dostaniesz rozgrzeszenia. Poza tym jak dla mnie metoda NPR nie jest żadnym zabezpieczeniem, wystarczy, że jesteś osłabiona masz większy stres i już okres Ci może zrobić psikusa. Więc myślę, że jednak warto pomyśleć o prawdziwej metodzie antykoncepcji bo 4 ciąża raczej nie jest Ci potrzebna a nie wiem jak długo będziesz odmawiała kościół no cóż kościół zabrania wielu rzeczy przestrzegasz wszystkich zasad? Nie sądzę. 11 Odpowiedź przez młody-stary 2011-10-28 00:44:28 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-28 00:53:48) młody-stary Net-facet Nieaktywny Zawód: Plastyk, Bibliotekarz Zarejestrowany: 2009-11-15 Posty: 666 Wiek: 28 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Herezje to głosi kościół każący się nie nie mam aż takiej wiedzy, lecz chyba większą od księdza co nigdy w życiu się nie seksił?A jak jesteś taka mądra to mi wytłumacz czemu nie ma epidemii porodów w trakcie karnawału w Rio De Janeiro?Władze rozdają prezerwatywy i może nie jest herezją, że złe używanie prezerwatywy może spowodować zanik jej skuteczności?Podałem ze mi o to, że gdyby trafiła na księdza jakiego opisujesz albo nie była tak zagorzałą katoliczką to może "ten bagaż od Boga" byłby sytuacje ludzi nie przerastały to nie byłoby tylu nieszczęść..W jednym się zgodzę, wszystko należy robić po kolei a nie naraz. 12 Odpowiedź przez Blaneczka 2011-10-28 00:56:55 Blaneczka Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-09-24 Posty: 168 Wiek: 21 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Zgadzam się z Tobą młody-stary, gdyby wszyscy katolicy polegali tylko na "metodzie" NPR to mielibyśmy nie lada problem z przeludnieniem. Uprawiałaś seks przed małżeński i wtedy nie przejmowałaś się, że grzeszysz? A teraz nie chcesz się zabezpieczyć bo nie dostaniesz rozgrzeszenia? To dla mnie taka trochę hipokryzja. I jeszcze uważam, że na pewno powinnaś udać się do psychologa jeśli nie u Ciebie w mieście to w innym on z pewnością Ci pomoże. A jeśli nie masz możliwości to możesz też skorzystać z jakiegoś telefonu zaufania taka rozmowa ze specjalista na pewno Ci pomoże. 13 Odpowiedź przez femme$fatale 2011-10-28 20:09:54 femme$fatale Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-25 Posty: 6 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Nie uwazam siebie za hipokrytkę, owszem sypialam z chlopakiem przed slubem, moj blad, ale przeciez mozna sie nawrocic i zaczac sie stosowac do reguł Kosciola,prawda? Mozna powiedziec ze doroslam do pewnych rzeczy i chcialam byc w pelni uczciwa z swoja wiara. A to ,ze proponowane przez Kosciol metody nie sa dla wszystkich skuteczne to juz inna sprawa. Wiem doskonale ze wiele moich znajomych oraz czlonkow rodziny stosowalo atykoncepcje hormonalna,chociaz sie do tego nie przyznaje,no bo dziwne ze przez 15 lat nie trafilo sie nikomu dziecko przy stosowaniu NPR ale co tam, nie bede sie z nikim klocic,ich sprawa. Moj maz tez jest wierzacy i nie chce miec dzieci bo przeciez wiemy ile to kosztuje,a przeciez trzeba je jakos wyksztalcic i pomoc w zyciu,a poki co w totka nie trafilismy. Czasami jednak facet jak to facet z wygody zapomina ze dzieci w kapuscie sie nie znajduje i chce sobie ze tak powiem "ulzyc" no ale nie wszyscy sa idealni. Watpie zeby jakis duchowny z mojej okolicy nadawal sie do rozmowy,ewentualnie poszukam jakiegos forum katolickiego i moze tam sie czegos dowiem. 14 Odpowiedź przez młody-stary 2011-10-28 20:21:52 młody-stary Net-facet Nieaktywny Zawód: Plastyk, Bibliotekarz Zarejestrowany: 2009-11-15 Posty: 666 Wiek: 28 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Dlatego wielu ludzi młodych wpierw wybiera karierę by było ich stać na utryzmanie o ile mają olej w jest mniej skuteczna moim zdaniem od lekarskich moze faktycznie nie ma o co kopii że po prostu nie mieli stosunków a nie z powodu NPR nie mieli dzieci..Znam taką parę co sobie żyje bez seksu jest ewangelikiem, ona - nie tym pastor może mieć żonę a ksiądz już nie..choć obydwaj są kapłanami chrześcijańskimi..JAkbym mial znów uwierzyć wolałby reguły z 10 przykazań niż Biblii(mam wielkie wątpliwości dość mocno potwierdzone co do wiarygodności, a NT przez kościół był zmieniany wg własnego widzi misie) czy kościoła(ustala reguły, których nie ma nawet w Biblii).Gdyby nie przykazanie dotyczące Boga uznałbym dekalog za uniwersalny i doskonały kodeks prawny i zasadę, że należy kierować się swoim sercem i ale ja i nie będę tutaj nikogo nakłaniał do porzucenia tej forum katolickie choć jak dla mnie więcej tam powodu do śmiechu niż zastanowienia. Rób jak uważasz a na mnie nie zwracaj uwagi. 15 Odpowiedź przez annaJo 2011-10-28 21:27:43 annaJo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: wyuczony gruntownie Zarejestrowany: 2011-10-11 Posty: 1,531 Wiek: piękny Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??a ja sobie pozwolę na sarkazm związany z Kościołem i femme$fataleJestem katoliczką jak większośc naszego społeczeństwa, ale myślę sobie, że może jesli (w tej konkretnej sytucji) dla dobra wiary itd mamy mają już ( a widzę dużą szansę, że będą mieli więcej) duużo dzici, to nich parfia pomoże w odciążeniu matki i da je możliwośc choć chwili Ty nie musisz być najlepszą matką, a wystarcząjco dobrą Twoje dzieci odpoczywają, mąż też, Ty też masz zagwarantowane konstytucją prawo do wypoczynku, a Twoja rodzina musi ci pomóc to prawo wyegzekwować. Jak lubisz wypoczywać? Co najlepiej Cię regeneruje? Pomyśl i zrób tak, żeby to tobie było dobrze. To trywialne, ale szcześliwe dzieci to te które mają szczęśliwą seks...coś mi się obiło o uszy, że służy nie tylko prokreacji. W sumie to super frajda. 16 Odpowiedź przez femme$fatale 2011-10-29 11:54:06 femme$fatale Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-25 Posty: 6 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Wiem,ze wiekszosc mlodych ludzi najpierw robi kariere,ja tez tak chcialam,ale mi nie wyszlo, nie musisz mi przypominac i mnie dolowac. Zreszta nie mowie ze nie stac nas na wychowanie obecnych dzieci bo moj maz zarabia calkiem niezle,powiedzialabym ze wiecej niz nauczyciel i inzynier razem wzieci,ale z kolejnymi dziecmi byloby juz ciezko. I po drugie uwazam ze 3 dzieci to jest taki standard,oczywiscie nie w tak mlodym wieku jak ja mam,bo jak widac ciezko sobie z tym poradzic, za duza odpowiedzialnosc,ale dzieki niektorym przychylnym rada osob z tego forum mysle ze dam rade udzwignac ten ciezar. Zauwaz tez ze teraz mamy niz demograficzny i na nasze emeretury niestety nie bedzie mial kto pracowac,dlatego nie wysmiewaj sie z rodzin wielodzietnych bo w nich jedyna nadzieja. Odwiedze polecone mi forum i zobacze co na ten temat powiedza ludzie wyznajacy moja religie 17 Odpowiedź przez annaJo 2011-10-29 13:30:56 annaJo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: wyuczony gruntownie Zarejestrowany: 2011-10-11 Posty: 1,531 Wiek: piękny Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??jak to się stało, że mój post zrorumiałaś jako szyderstwo, a nie najpierw sarkazm, a w drugiej części troskę? BŁĄD, może przeczytaj jeszcze zmęczona, nieszczęśliwa i tylko Ty możesz rozwiązać tę sytuację. Za własne życie my sami ponosimy odpowiedzialność, konsekwencję naszych czynów zresztą też. To my dokonujemy wyborów, czasami nieco mniej świadomi konsekwencji, ale to nasze wybory i raz napiszę: zacznij od siebie, jesteś zmęzona - znajdź sposób i odpocznij, chcesz się kształcić - idź do szkoły, a jeli chcesz zacząć pracować to i niania do dzieci się znajdzie. Masz pomoc rodziny, mąż dobrze zarabia, to nie bardzo rozumem w czym tkwi problem? Biadoleniem jeszcze nikt problemów nie rozwiązał. 18 Odpowiedź przez młody-stary 2011-10-29 14:57:47 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-29 14:58:28) młody-stary Net-facet Nieaktywny Zawód: Plastyk, Bibliotekarz Zarejestrowany: 2009-11-15 Posty: 666 Wiek: 28 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac?? femme$fatale napisał/a:Wiem,ze wiekszosc mlodych ludzi najpierw robi kariere,ja tez tak chcialam,ale mi nie wyszlo, nie musisz mi przypominac i mnie dolowac. Zreszta nie mowie ze nie stac nas na wychowanie obecnych dzieci bo moj maz zarabia calkiem niezle,powiedzialabym ze wiecej niz nauczyciel i inzynier razem wzieci,ale z kolejnymi dziecmi byloby juz ciezko. I po drugie uwazam ze 3 dzieci to jest taki standard,oczywiscie nie w tak mlodym wieku jak ja mam,bo jak widac ciezko sobie z tym poradzic, za duza odpowiedzialnosc,ale dzieki niektorym przychylnym rada osob z tego forum mysle ze dam rade udzwignac ten ciezar. Zauwaz tez ze teraz mamy niz demograficzny i na nasze emeretury niestety nie bedzie mial kto pracowac,dlatego nie wysmiewaj sie z rodzin wielodzietnych bo w nich jedyna nadzieja. Odwiedze polecone mi forum i zobacze co na ten temat powiedza ludzie wyznajacy moja religieEmerytury i tak są tak niskie, że wielu nie widzi sensu by na nie liczyć a poza tym ZUS spłaty emerytur dla obecnych emertytów mogliby mieć kasę ze sprzedarzy swych czy siak ZUS długo nie nie dość, że emertyrtury i tak beznadziejnie niskie to jeszcze nie będzie rację, życie czasami plata figle a 3 dzieci to nei za bardzo do niżu to ciekawe skąd jest tyle sierot..Same z siebie się nie rodzą, ktoś musi się tym i tak grożą przeludnieniem na skalę wyśmiewam sięz rodzin wielodzietnych, pod warunkiem, że ich stać na te zupełnie nie rozumiem jak to jest, że zazwyczaj najbiedniejsi mają dzieci po 7-8 a bogatszym zazwyczaj wystarcza napisać dokładniej o bliskiej mi oosbie co użyła "tabletki po" by nie mieć drugiego dziecka, gdyż ledwo z jednym dała radę i ledwo je ty przynajmniej możesz liczyć na męża a ona samotnie wychowała jedno, które jeszcze nie ma pracy..Więc i tak moimz daniem tragedii nie zabrania antykoncepcji i takich metod pewnie też, choć to jeszcze nie dziecko by pomagało, lecz finansowo nie dałaby rady..psychicznied chyba też nie bo z powodu pracy ma mimo, że jest osobą wierzącą jakby trzeba było zrobiłaby się boję co tam powiedzą na tym forum, lecz i tak sama byś pewnie je pochwalą i powiedzą byście się wcale nie zabezpieczali a że 8-10 sprawdź. Sam jestem nieco ciekaw czy nie przesadzam z ich brakiem rozsądku.. 19 Odpowiedź przez femme$fatale 2011-11-02 13:33:51 femme$fatale Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-25 Posty: 6 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Droga ,,annaJo", ja wcale nie biadole tylko zwracam sie o rady bo zycie mnie przerasta. Co z tego, ze maz dobrze zarabia,przeciez pieniadze to nie wszystko,oprocz sfery materialnej sa w zyciu sfery uczuciowe. Przeciez zapewne doskonale wiesz ze nierzadko sa przypadki w ktorych bogate kobiety a nawet same ksieżne mimo posiadania dobr materialnych konczyly tragicznie bo nikomu nawet przez mysl nie przeszlo ze moga byc nieszczesliwe. Poza tym maz nie pozwoli mi zatrudnic opiekunki, bo jest zdania ze tylko matka potrafi najlepiej zajac sie dziecmi. Owszem mam pomoc rodziny tylko,wlasnie staram sie ja ograniczac bo za bardzo wtraca sie w niektore sprawy i po co sie klocic. Zreszta gdyby nie nadgorliwa pomoc mamy i ciagla chec wyreczania przy pierwszym dziecku,to moze lepiej bym sobie teraz radzila. Staram sie wziasc w garsc i cierpliwie czekac az dzieci podrosna wedle rad forumowiczow, wtedy moze zrobie cos dla siebie. A co do postu kolegi to w zyciu nie wzielabym tabletki po,wolalabym juz nie wspolzyc, bo prawda jest taka ze latwo oddawac sie przyjemnoscia ale konsekwencji juz trudniej. Bo zobacz ja przy trzecim dziecku moglam wziasc tabletke poronna i nie powiem ze nie rozwazalam takiej mozliwosci,tylko wiedzialabym,ze jesli to zrobie to dopiero wtedy zniszcze swoja psychike, bo to nie dziecka wina ze jest na swiecie tylko rodzicow. Jesli ta twoja kolezanka jest taka znerwicowana to w jakim stanie musi byc teraz,oczywiscie ona sie do tego nikomu nie przyzna ale skoro juz jest matka i wie co to dziecko to napewno w duszy zdaje sobie sprawe z tego co zrobila. Jeszcze nie wiem sama co zrobie zeby nie miec wiecej dzieci,mysle ze pojde do dobrego ginekologa i wpolnie cos wymyslimy. 20 Odpowiedź przez BabaOsiadła 2011-11-02 13:47:48 BabaOsiadła 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-09-14 Posty: 5,676 Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac??Tabletka "po" to nie tabletka poronna, nie głoś herezji! 21 Odpowiedź przez annaJo 2011-11-02 21:43:58 annaJo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: wyuczony gruntownie Zarejestrowany: 2011-10-11 Posty: 1,531 Wiek: piękny Odp: Co mam robic zeby nie zwariowac?? sorry, że to napiszę, ale trochę pogubiłaś się w logiceBrawo, właśniem użyłaś bardzo głupich argumentów dlaczego nie może ci być mąż nie myśli o tobie, tylko o dzieciach? Jakim prawem nie pozwala ci odpocząć od trójki dzieci? Każda matka chce zajmować się dziećmi najlepiej jak umie, ale to nie znaczy że mają ją na ciężko pracuje i jest zmęczony. Podejrzewam, że nie pomaga ci w domu bo po piewsze w jego pojęciu to tylko zajmujesz się dziećmi, po drugie on i tylko on was utrzymuje, a po trzecie jest zmęczony, bo musi pracować ciężko na wasze wtrąca ci się do życia. Błąd: ona się o ciebie troszczy i chce ci pomóc. A dlaczego? Bo Cię kocha, martwi się, a już popełniłaś w życiu sporo błędów i ma podstawy do zmartweń. No i widzi że potzrbujesz pomocy. Wyobraź sobie siebie za 20 lat. Przestaniesz się troszczyć o dzieci?Nie musisz się kształcić, nie każdy musi meć mgr przed nazwiskiem. Możesz za to iśc do pracy, same zalety tego: odpoczniesz od codziennych domowych obowiązków, zarobisz pieniądze dzięki czemu mąż będzie mógł mniej pracować a więcej być z rodziną. Dzieci nie potrzebują tylko matki, ojca też. A póki nie znajdziesz dla siebie jakiegoś mądrego rozwiązania, co może potrwać, dstarj się skorzystać z pomocy matki i zrób coś dla wrażenie, że mylisz pojęcia bycia żoną i matką z byciem sprzątaczką, praczką, kucharką i co tam jeszcze robisz. Posty [ 22 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
jak sie ciac zeby sie wykrwawic