350 m do Gondoli Jaworzyna Krynicka. Gwarancją stałego obłożenia obiektu i zysków właścicieli. Restauracja. Strefy saun. Leśny plac zabaw. Wiaty grillowe. Wypożyczania rowerów. Inwestycja w apartament górski to bezpieczna forma pomnażania kapitału. Doświadczony operator hotelowy zapewni wypracowanie stałych zysków dla właścicieli. Najlepsze apartamenty z jacuzzi w centrum Zakopanego i Kościelisku w jednym miejscu!⭐Szeroki wybór najlepszych noclegów w centrum oraz z widokiem na Góry!⭐ Zarezerwuj już dziś ️ Infolinia +48 18 521 38 50 Obiekt Apartamenty i Pokoje Krupówki 49 usytuowany jest przy Krupówkach, głównej ulicy Zakopanego. Na miejscu do dyspozycji Gości jest bezpłatny bezprzewodowy dostęp do Internetu, a z okien obiektu roztaczają się widoki na góry. Nowoczesne pokoje i apartamenty wyposażone są w telewizor z płaskim ekranem i dostępem do kanałów Obiekt Apartamenty Villowe - Zakopane Centrum położony jest w miejscowości Zakopane i oferuje różne opcje zakwaterowania, w których zapewniono część wypoczynkową. Odległość ważnych miejsc od obiektu: Dworzec PKP Zakopane – 300 m, Aqua Park Zakopane – niecały kilometr. Obiekt zapewnia bezpłatne WiFi we wszystkich pomieszczeniach. Sprzedaż apartamentów w pięciogwiazdkowym condohotelu - stopa zwrotu 8%Informacja o apartamentach w tym condohotelu i ich cenach: tel. 22 1233000, biuro@reinwestuj.pl EKSKLUZYWNY RESORT WYPOCZYNKOWY W SZKLARSKIEJ PORĘBIE Inwestycja polega na zakupie apartamentu wraz z jednoczesnym podpisaniem długoterminowej umowy najmu z gwarantowaną wypłatą stałego, comiesięcznego czynszu. Apartamenty z prywatną sauną. Zewnętrzne Jacuzzi. Blisko restauracje i puby. Apartamenty Zakopane. ADRES: ul. Tatary 7B Zakopane 34-500. TELEFON: +48 535 391 391. Koszt zakupu takiego mieszkania jest stosunkowo niewielki, a zysk z wynajmu niewiele mniejszy niż w przypadku, gdy kupisz wyraźnie większe mieszkanie. Zakopane jest jednak inne. Apartament w Zakopanem zwykle wynajmuje się krótko- lub co najwyżej średnioterminowo, ze względu na turystyczny charakter najmu. DWbeA. Apartament Eden - Willa Radowid od 230 zł Apartament Eden to luksusowy apartament o powierzchni 45 metrów kwadratowych, pomieści maksymalnie 4 osoby. Składa się on z holu z pojemna szafą wnękową. Dużego, jasnego i przestronnego salonu połączonego z wygodnym aneksem kuchennym, oddzielnej przytulnej sypialni oraz łazienki. Jest zlokalizowany na pierwszym piętrze prestiżowej Willi Radowid, w samym sercu Zakopanego na ul. Sienkiewicza 3/14a. Obiekt wyposażony jest w windę, saunę oraz basen, czynny w godz. który jest dostępny dla Gości w CENIE POBYTU. Do apartamentu przypisane jest zewnętrzne miejsce parkingowe na zamkniętym, monitorowanym parkingu z automatycznie otwieraną bramą wjazdową. Lokalizacja pozwala na piesze poruszanie się po Zakopanem. Do centrum Krupówek jest 5 minut spacerem, podobnie do dworca PKP i PKS. POZNAJ APARTAMENT EDEN DOKŁADNIEJ DZIĘKI NASZEMU FILMOWI: FILM POKAZOWY: Salon: W salonie znajdą Państwo wygodna kanapę narożną, która wieczorem pełni funkcje wypoczynku dla maksymalnie 2 osób, stoliczki kawowe, komodę, rolety okienne. Salon wyposażony jest również w stół z 4 krzesłami, gdzie będą mogli Państwo zjeść wspólnie posiłek. Posiada Telewizor LG 42" + CANAL+ BOX z Android TV + Blue-ray LG oraz radio. Aneks kuchenny: Połączony z salonem został w pełni wyposażony aneks kuchenny. Znajduje się w nim płyta indukcyjna, mikrofala, zmywarka, czajnik bezprzewodowy, przelewowy ekspres do kawy, toster, lodówka z zamrażalką. Na wyposażeniu aneksu są również: wszelkiego rodzaju naczynia, sztućce, szkło, szklanki, kieliszki, kufle do piwa, tarka, garnki, patelnie, obieraczka, korkociąg, wyciskarka do soków itp. Sypialnia: W sypialni czeka na gości wygodne łóżko małżeńskie o wymiarach 180x200cm, komoda z szufladami, dwa stoliczki nocne z lampkami, rolety okienne. Posiada Telewizor LG 32" + CANAL+ BOX z Android TV oraz radio. Łazienka: Posiada kabinę prysznicową, wc, umywalkę, suszarkę do włosów, szafkę pod umywalką, małą szafkę na drobiazgi, grzejnik na ręczniki, ogrzewanie podłogowe. Korytarz: Znajduje się w nim duża szafa w zabudowie oraz lustro. Dodatkowe informacje: Dodatkowymi udogodnieniami są odkurzacz, żelazko i deska do prasowania, łóżeczko dziecięce, suszarka na ubrania. Apartament jest wyposażony przez właściciela w podstawowe środki czystości: płyn do mycia naczyń, worki na śmieci, tabletki do zmywarki, papier, filtry do kawy, ręczniki papierowe itp. oraz wysoko gatunkową pościel i ręczniki. Apartament posiada internet bezprzewodowy. Te wszystkie aspekty sprawiają, że Apartament Eden to idealne miejsce na spędzenie urlopu z rodziną lub w gronie przyjaciół. Informacje dla gości: Nie akceptujemy zwierząt w apartamencie. Zakaz palenia w apartamencie. Zakaz poruszania się w obiekcie i apartamencie w obuwiu narciarskim. CENNIK: Sezon zimowy ferie (min 5 noclegów): 350 zł Poza sezonem wiosna (min 3 noclegi): 230 zł/2os 250 zł/4os Wielkanoc (min 3 noclegi): 330 zł/2os 350 zł/4os Majówka (min 4 noclegi): 370 zł/2os 390 zł/4os Boże Ciało (min 3 noclegi): 330 zł/2os 350 zł/4os Sezon letni wakacje (min 5 noclegów): 350 zł Czerwiec (min 4 noclegi): 270 zł Poza sezonem jesień (min 3 noclegi): 230 zł/2os 250 zł/4os Wrzesień (min 4 noclegi): 270 zł Weekend listopadowy (min 3 noclegi): 300 zł/2os 320 zł/4os Boże Narodzenie (min 4 noclegi): 500 zł Sylwester (min 4 noclegi): 800 zł Cennik nie stanowi oferty handlowej wg &1 Kodeksu Cywilnego. Ceny mogą ulec zmianie. Nie wynajmujemy apartamentu na 1 dobę. Gdy pobyt w danym okresie jest krótszy niż ten minimalny to cena może wzrosnąć. Przy pobycie powyżej 5 noclegów jest 5% zniżki (rabat obowiązuje poza sezonem wiosna-jesień łącznie z miesiącami czerwiec i wrzesień. Nie uwzględnia Wielkanocy, majówki, Bożego Ciała, weekendu listopadowego, Bożego Narodzenia oraz sylwestra). Więcej informacji można znaleźć na naszej stronie internetowej: WWW. W celu rezerwacji proszę kontaktować się poprzez adres e-mail lub telefonicznie: [email protected] TELEFON: 661 094 718 RentPlanetZarezerwujZamki elektroniczneBlogKontaktDla właścicieli Aktualności Co stanie się z apartamentami z tzw. gwarancją stopy zwrotu w dobie pandemii COVID-19 i zakazu przemieszczania się? W dobie kryzysu słychać krytyczne głosy inwestorów wobec niektórych operatorów. Jednym z przykładów trudnej sytuacji na rynku są condo- czy aparthotele, które do momentu kryzysu były uważane przez znaczącą część polskich inwestorów jako tzw. bezpieczna inwestycja. Podczas Kongresu 590 w październiku zeszłego roku Witold Bańka, minister sportu i turystyki, podkreślił, że z danych za pierwsze półrocze 2019 r. wynikało, że Polskę odwiedzi ponad 20 mln turystów, czyli nieco więcej niż w 2018 roku. Dodał również, że w pierwszej połowie 2019 r. turyści z zagranicy zostawili w kraju 35 mld zł. Według danych ministerstwa branża turystyczna stanowiła w 2019 roku ok. 6 proc. polskiego PKB, w której pracowało na ten moment ponad 700 tys. ludzi. Dla porównania w 2018 roku wpływy z turystyki wyniosły ponad 124 mld zł i było to o 22 mld zł więcej niż w 2015 roku. Wniosek? Wszystkie statystyki i analizy wskazywały na trend wzrostowy dla branży turystycznej w Polsce również w 2020 roku… aż do pierwszych informacji z Chin o wirusie SARS-CoV-2. Dawno temu w … lutym - 2019 rok zakończyliśmy z obłożeniem na poziomie 70 proc. w ponad 120 apartamentach pod zarządzaniem w 6 miastach, czyli Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu, Zakopanem, Szklarskiej Porębie i Świeradowie-Zdroju. Bieżący rok rozpoczęliśmy znakomitym sezonem zimowym. Obłożenie w Zakopanem i Szklarskiej Porębie przekroczyło 90 proc. w okresie od grudnia 2019 r. do lutego 2020 br., w tym okres świąteczno-sylwestrowy sprzedaliśmy w całości przy cenach od kilkuset do ponad tysiąca pięciuset złotych za dobę za apartamenty dwu lub czteroosobowe - mówi Mateusz Sabak, współzałożyciel firmy RentPlanet. Dobra passa nie trwała jednak długo. Już od drugiej połowy marca stwierdzenie „najem krótkoterminowy od kilku lat cieszy się dużym zainteresowaniem właścicieli nieruchomości, a w wielu przypadkach generuje wyższe przychody niż wynajem długoterminowy” stało się nieaktualne. Pandemia COVID-19, wprowadzenie stanu epidemicznego, a potem stanu epidemii, zakaz przyjmowania gości w miejscach noclegowych i praktyczne „wyparowanie” branży turystycznej postawiło w trudnej sytuacji właścicieli setek hoteli, tysiące właścicieli apartamentów i operatorów najmu krótkoterminowego, oferujących apartamenty z tzw. gwarancją stopy zwrotu lub działających w modelu podnajmu za stały czynsz. Masowe anulacje rezerwacji rzędu nawet 90 proc., minimalne obłożenia w obiektach noclegowych, zamknięte lotniska i granice, sprawiły, że wiele hoteli i operatorów w ekspresowym tempie traci płynność finansową. Na koniec marca redukcje etatów w niektórych firmach z branży turystycznej sięgnęły niemal 70 proc., a prognozy wskazują, że bez pracy zostało ponad 500 tys. osób. Problem na rynku Nie ulega wątpliwości, że w czasach dobrej koniunktury gospodarczej najem krótkoterminowy, szczególnie w atrakcyjnych lokalizacjach turystycznych i centrach dużych miast, pozwalał wygenerować większe przychody niż wynajem na długi termin. Było to możliwe w sytuacji, gdy operator był w stanie skutecznie zarządzać wynajmem apartamentów, oferować wysoką jakość obsługi gości, korzystać ze wsparcia technologicznego i maksymalizować przychody. Szczególnym zainteresowanie wśród produktów inwestycyjnych cieszyły się oferowane przez deweloperów apartamenty z tzw. gwarantowaną stopą zwrotu, rzędu od 5-10 proc. rocznie. Zwrot z inwestycji mieli gwarantować rekomendowani lub dowolnie wybrani przez inwestora operatorzy. Inną część rynku opanowali operatorzy, którzy wynajmowali od właścicieli mieszkania za stały czynsz i zarabiali na różnicy wygenerowanej ze sprzedaży noclegów turystom. Najmniejszą część rynku stanowią operatorzy oferujący rozliczenie prowizji w modelu prowizyjnym (podział przychodów). - W zdecydowanej większości przypadków oferujemy współpracę w modelu prowizyjnym, gdzie 70 proc. wypracowanych przychodów z wynajmu trafia do właścicieli apartamentów. Zaletą tego rozwiązania dla właścicieli jest pełna transparentność rozliczeń, maksymalne czerpanie korzyści z przychodów w sezonach wysokich i budowanie poduszki finansowej, na takie sytuacje, z jaką stykamy się obecnie. Zalety dla operatorów to brak znaczących kosztów stałych w słabszych miesiącach roku, jak np. czynsze i elastyczność dostosowania modelu biznesowego do otoczenia rynkowego. Dodatkowo model prowizyjny zawiera element motywujący operatora, tzn. im więcej zarobimy dla właściciela, tym więcej zostanie dla nas - dodaje Mateusz Sabak z RentPlanet. W dobie kryzysu słychać krytyczne głosy inwestorów wobec niektórych operatorów. Jednym z przykładów trudnej sytuacji na rynku są condo- czy aparthotele, które do momentu kryzysu były uważane przez znaczącą część polskich inwestorów jako tzw. bezpieczna inwestycja. Obecna sytuacja spowodowała, że dochodzi w przypadku ich operatorów do problemów z zatorami płatniczymi i brakiem wypłaty zwrotu z inwestycji. Taka sytuacja pokazuje, że tzw. gwarancje zwrotów z inwestycji są iluzoryczne i działały wyłącznie w okresie tzw. prosperity. W momencie, gdy gwarancja powinna być realnym zabezpieczeniem, okazało się, że już pojawiają się informacje o zgłaszanie wniosków o upadłość, pozostawiając inwestorów z problemem zarządzania najmem. Trzeba tu zaznaczyć, że wielu inwestorów kupowało apartamenty na wynajem w atrakcyjnych lokalizacjach turystycznych, gdy faktycznie mieszkają setki kilometrów dalej. To skutkuje dodatkowym problemem z odbiorem apartamentu, sprawdzeniem jego stanu i podjęciu decyzji „co dalej?”. Rozwiązanie? Wielu wynajmujących w dużych miastach doszło do wniosku, że kołem ratunkowym w czasach kryzysu będzie wynajem długoterminowy. Po rosnącej każdego dnia ilości ogłoszeń na popularnych serwisach internetowych widać, że popyt na tego typu usługi nie jest duży, szczególnie jeśli na rynek trafiło i trafi dodatkowych setki mieszkań, które obecnie nie mogą liczyć na gości na doby. W trudniejszym położeniu są obiekty w górach i nad morzem, gdzie rynek wynajmu długoterminowego praktycznie nie istnieje. Natomiast te obiekty mogą liczyć na szybszy rozruch, jeżeli zakazy zostaną zniesione w okresie wakacyjnym lub wczesnej jesieni. - W porozumieniu z właścicielami dostosowaliśmy ofertę wynajmu do pobytów na min. 30 dni oraz, po spełnieniu odpowiednich warunków przez gości, również do pobytów służbowych. Po każdym pobycie mieszkania przechodzą min. 72 godzinny okres kwarantanny. Wprowadziliśmy również w pełni bezkontaktowy proces obsługi gości. Naszym zdaniem, w najbliższej przyszłości operatorzy tacy jak my powinni skupić się na profesjonalizacji swoich usług, optymalizacji procesów oraz większym. Źródło: Ta strona używa z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej w Polityce prywatności. OK, zamknij Krzysztof Kolany2018-07-10 06:00główny analityk 06:00Jak grzyby po deszczu wyrastają oferty typu: „kup apartament i zarabiaj 7% rocznie”. Niektórzy sprzedawcy piszą nawet o „gwarantowanym zysku”. Przy takich reklamach doświadczonemu inwestorowi powinien zapalić się cały pulpit lampek ostrzegawczych. „Zainwestuj w apartament na stoku narciarskim i zarabiaj 7% od zainwestowanej kwoty netto w skali roku” – zachęca jeden z deweloperów. „Twoje pieniądze pracują 24/7%. Gwarantowany zysk z Twojego pokoju w hotelu” – tym razem to inwestycja nad morzem. Siedem procent to dla ciebie za mało? Proszę bardzo – są też oferty na 8% lub nawet 9% w skali roku. A wszystko w „bezpiecznych” i „gwarantowanych” nieruchomościach na wynajem. Każde dziecko w Polsce przecież wie, że na nieruchomościach stracić nie sposób [Uwaga, ironia!] Internet i prasa pełne są tego typu anonsów. Deweloperzy kuszą luksusem, elitarnością i pięknymi kobietami w estetycznie zaprojektowanych folderach. Wystarczy mieć pod ręką wolne pół miliona (albo więcej) złotych lub odpowiednią zdolność kredytową. I bezproblemowo zarabiasz 7-9% bez ryzyka, w standardzie premium i pogardą dla pospólstwa ciułającego swoje grosze na śmiesznie nisko oprocentowanych lokatach bankowych. fot. Jerzy Dudek / / FORUM Deal zbyt piękny, aby mógł być prawdziwy Modus operandi tego typu inwestycji jest stosunkowo prosty. Najpierw wykładasz kilkaset tysięcy złotych na „ekskluzywny” i świeżo wybudowany apartament w górach lub nad morzem. Rzecz jasna nie po to, aby w nim zamieszkać, lecz aby go wynajmować. Przekazujesz zarządzanie wyspecjalizowanej (oczywiście „profesjonalnej”) firmie, która już zajmie się całą resztą: znalezieniem i inkasem najemców, rezerwacją, sprzątaniem itp. itd. Zapewne nie za darmo, ale o tym jakoś w folderach nie piszą. A nawet jeśli Twój apartament akurat nie będzie wynajęty, to masz zapewnioną luksusową miejscówkę w górach lub nad samym morzem. No jak na tym można stracić? Inwestowanie na giełdzie z rachunkiem inwestycyjnym BOSSA Atrakcyjność tego typu ofert wzmacniana jest faktem, że obecnie część z nich faktycznie zarabia tyle (a nawet więcej), ile piszą w ofercie. Według wyliczeń (na podstawie danych z platformy Airbnb) średnia cena za dobę w takim lokalu wynosi ok. 300 złotych – drożej niż w niejednym apartamencie w Alpach. Nawet jeśli w wielu popularnych kurortach taki lokal jest wynajęty tylko przez 20-35% roku, to wyniki prezentują się całkiem nieźle. „Puls Biznesu” donosi, że na krótkookresowym wynajmie w takich miastach jak Sopot, Mielno, Karpacz czy Zakopane można zarobić 30-40 tys. zł rocznie. Nawet płacąc po 8-10 tys. zł za metr wakacyjnego „apartamentu” (o powierzchni rzędu 50-60 m2), przy obecnych stawkach najmu faktycznie możemy liczyć na stopę zwrotu rzędu 7,5-8,5% brutto. Co może pójść nie tak?! Jeśli więc ten condohotelowy biznes kręci się od kilku lat, to czemu się do niego nie przyłączyć? I to czym prędzej, zanim sprytniejsi od nas nie wykupią wszystkich apartamentów w Polsce. Ale zanim pobiegniemy po kredyt na 30 lat, choć chwilę zastanówmy się, gdzie stoimy i co może być przed nami. W końcu spekulant to w dosłownym znaczeniu ktoś, kto wpatruje się w przyszłość, usiłując ją przewidzieć (od łacińskiego słowa „speculare”). Polska gospodarka znajduje się w szóstym roku ekspansji. Roczna dynamika PKB od początku 2017 r. oscyluje wokół 5%, co w warunkach naszego regionu jest tożsame z okresem gospodarczego boomu. Stopa bezrobocia wg BAEL spadła do zaledwie 3,8%, a według wskazań oficjalnych (tzw. bezrobocie rejestrowane) osiągnęła najniższy poziom od 26 lat. Stopy procentowe są od ponad trzech lat rekordowo niskie (Wibor 3M wynosi zaledwie 1,7%), choć inflacja i akcja kredytowa przyspieszają. W Polsce trwa boom turystyczny. Rosną płace i zatrudnienie, więc coraz więcej ludzi stać na weekendowe wypady w góry czy do innego miasta. Nasz kraj staje się także coraz popularniejszy wśród zagranicznych turystów. To generuje silny popyt na miejsca noclegowe i wywiera presję na wzrost ich cen. Biznes hotelowo-gastronomiczny ma się więc świetnie. W takim otoczeniu większość ludzi dostrzega tylko szanse i ma tendencję do ignorowania lub wręcz wypierania ryzyka. Tymczasem w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót. To okresy szczytu boomu – a w takim zapewne się obecnie znajdujemy – generują największe ryzyko inwestycyjne. To właśnie teraz inwestor powinien się bać najbardziej. Bo szanse na to, że będzie lepiej, są już niewielkie. A szanse na to, że będzie gorzej (może nawet dużo gorzej), są wysokie. (Nie) wszystkie ryzyka biznesu condohotelowego Zacznijmy od tego, że gospodarka rozwija się cyklicznie. Po fali ożywienia i boomu ZAWSZE przychodzi spowolnienie lub recesja. Spada wtedy aktywność gospodarcza, nierentowne i niepotrzebne biznesy wypadają z rynku, ludzie tracą pracę, rośnie bezrobocie i maleją dochody konsumentów. Rząd „zaciska pasa” (rzecz jasna naszego, a nie swojego) - podnosząc nam podatki, łata „dziurę budżetową”. W takich warunkach ludzie w pierwszej kolejności rezygnują z rzeczy, bez których spokojnie mogą się obejść. Czyli np. z weekendowych wypadów za miasto czy wakacji nad morzem. Branża hotelowa odczuwa pogorszenie koniunktury jako jedna z pierwszych. Maleje więc obłożenie zarówno tradycyjnych hoteli, jak i wszelkich pensjonatów czy prywatnych apartamentów. Strumień gotówki płynący do inwestora zaczyna wysychać. Czasem wręcz całkowicie. Trwający teraz boom turystyczny sprawia, że wielu biznesmenów na wyprzódki buduje nowe hotele i „apartamentowce”. Rośnie więc konkurencja dla ofert typu „kup i zarabiaj 7% rocznie”. A gdy koniunktura gospodarcza ulegnie pogorszeniu, wśród hotelarzy i prywatnych wynajmujących zacznie się walka cenowa na śmierć i życie. Nikt nie będzie brał jeńców. Po trzecie, absolutnie kluczową sprawą na rynku nieruchomości są stopy procentowe. Gdy są niskie (jak teraz), to każdy ma zdolność kredytową i może zaciągnąć duży kredyt z (względnie) niską miesięczną ratą. Rośnie więc popyt na domy, mieszkania, condohotele itp., co przy ograniczonej ze swej natury podaży (nie da się z dnia na dzień postawić setek lokali) prowadzi do wzrostu cen. Gdy stopy procentowe rosną, dzieje się odwrotnie. Chętnych na coraz droższy kredyt ubywa, popyt na nieruchomości spada i wraz z nim ceny. Ponadto wraz ze wzrostem stóp procentowych wzrasta atrakcyjność innych inwestycji uważanych za bezpieczne: lokat bankowych czy obligacji skarbowych. Jeszcze kilka lat temu, gdy zwykła lokata potrafiła płacić 5%, pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się aparthotelem przynoszącym 7% rocznie. A teraz to inwestycyjna gratka. Nieruchomości nie da się sprzedać z dnia na dzień. Jeśli nie zaoferujesz naprawdę sporego dyskonta względem stawek rynkowych (czyli zgodzisz się stracić 10-20%), to proces sprzedaży Twojego apartamentu może zająć rok lub dwa. Albo jeszcze dłużej, jeśli trafisz na bessę i nie będziesz chciał zejść z ceny ofertowej. W szczycie boomu (jak teraz) rynek może zdawać się płynny. Ale podczas bessy jego płynność drastycznie maleje. Jeśli więc np. za kilka lat banki będą płacić 8% na lokacie, a Ty z najmu wykrzeszesz tylko 4% rocznie, to nie będziesz w stanie szybko i bez strat zamienić nieruchomości na gotówkę. Ponadto musisz się liczyć z wysokimi kosztami transakcyjnymi: podatkami i taksami notarialnymi oraz kosztami publikacji ogłoszeń. Często mówi się, że nieruchomości to bezpieczna inwestycja. Tyle że to nie jest prawda! Inwestycja w mieszkanie/apartament na wynajem obarczona jest wieloma ryzykami, z których istnienia początkujący landlord może w ogóle nie zdawać sobie sprawy. W horyzoncie 20-25 lat nasz lokal będzie wymagał przynajmniej jednego remontu kapitalnego. A to wiąże się ze sporymi kosztami, nierzadko sięgającymi równowartości rocznego przychodu z najmu. Do tego trzeba doliczyć koszty mniejszych napraw, remontów i ulepszeń, które też będą obniżać stopę zwrotu. Nie można też zapominać o ryzyku – roboczo nazwijmy go – rządowym. Mam tu na myśli możliwość wzrostu podatków od najmu bądź wprowadzenie podatku katastralnego – czyli pobieranego od wartości nieruchomości. Władza już poczyniła w tej materii pewne przygotowania, od 1 stycznia opodatkowując wszystkie nieruchomości komercyjne warte więcej niż 10 mln zł. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w przyszłości (zwłaszcza w warunkach kryzysu finansów publicznych) próg ten obniżyć. Gdy niszowy biznes (a takim do niedawna były aparthotele) zaczyna rosnąć, rząd chętnie narzuca nań nowe podatki i wprowadza utrudnienia (zwane eufemistycznie „regulacjami”). Zresztą przykład idzie z Zachodu, gdzie kolejne miasta, broniąc interesów branży hotelarskiej, walczą z prywatnym najmem mieszkań, np. poprzez Airbnb. Swoistej „broni atomowej” użyły niedawno władze na Majorce, wprowadzając zakaz wynajmu prywatnych mieszkań i apartamentów. Ciekawe, jak zmieni się wartość takich nieruchomości po wprowadzenia i wyegzekwowaniu tego zakazu? Do tego dochodzi jeszcze ryzyko operatora - czyli firmy obsługującej apartamentowcowy biznes. Pół biedy, jeśli kupiłeś niezależne mieszkanie w bloku (tj. w luksusowym apartamentowcu). Ale jeśli zostałeś właścicielem hotelowego pokoju, to jego wartość jest bardzo wrażliwa na wygląd całego obiektu i sposób, w jaki jest on zarządzany. A na to wpływ masz raczej niewielki. „Gwarantowany zysk” = oszustwo Jak widać, czynników ryzyka nie brakuje. Nie oznacza to, że sam pomysł w inwestowanie w nieruchomości turystyczne jest z gruntu zły. Problem leży w tym, jak się go sprzedaje. Inwestor powinien pamiętać, że nie ma żadnej gwarancji zrealizowania obiecanych zysków i że całe ryzyko leży po jego stronie. Ewentualna gwarancja uzyskania odpowiednich przepływów gotówkowych jest tak dobra, jak jego wystawca. Gdy biznes przestanie prosperować jak obecnie, wielu oferentów „gwarantowanych 7%” nie będzie w stanie wywiązać się ze swoich obietnic i zwyczajnie zbankrutuje. Inwestor zostanie wtedy z pustą nieruchomością i sam będzie musiał szukać najemców. Po drugie, samo użycie sformułowania „gwarantowany zysk” w zasadzie powinno zainteresować organy ścigania. Zysk ze swej natury ZAWSZE jest niepewny. Zysk jest przecież wynagrodzeniem za ryzyko! Ryzyko może być większe albo mniejsze, ale nie da się go zredukować do zera. Dlatego wszelkie oferty finansowe ze słowem „gwarantowany” omijam szerokim łukiem (jest mi tym łatwiej, że nie mam pod ręką 500 tys. złotych). Po trzecie, zawsze warto zadać sobie jedno bardzo proste pytanie: skoro to biznes tak dobry (rentowny, bezpieczny, gwarantowany i w ogóle), to czemu deweloper sam nie pobiegnie po kredyt (dostępny za ok. 4% rocznie), aby "bez ryzyka" zainkasować obiecywane 7%? No właśnie: dlaczego? Ano pewnie dlatego, że sam doskonale zdaje sobie sprawę z ryzyka związanego z taką inwestycją. I woli, aby to ryzyko wziął na siebie ktoś inny. Po czwarte, jeśli to inwestycja tak pewna i bezpieczna (jak np. obligacje GetBacku), to dlaczego przynosi aż 7% czy 8%, a nie 2% jak typowa lokata bankowa? Czyżby jednak ta „gwarantowana” oferta była jednak bardziej ryzykowna? Czy też może oferent prowadzi działalność charytatywną i po prostu chce się podzielić wysokimi zyskami z innymi zamożnymi inwestorami? Po piąte, zawsze warto uważać na inwestycje, które są mocno reklamowane, polecane w mediach i na które po prostu jest moda. Nachalność sprzedaży zdradza, że marże sprzedającego i pośrednika są wysokie, co odbywa się kosztem kupującego. Nie ma tutaj cudów. Zawsze musi być ktoś, kto zapłaci za czyjś zysk. Z kolei moda na jakąś klasę aktywów oznacza, że mamy do czynienia z tzw. owczym pędem. To bardzo popularne zjawisko w sektorze nieruchomości. Pół biedy, jeśli jesteśmy jednymi z pierwszych owiec biegnących na pastwisko. Ale jeśli jesteśmy ostatnimi baranami, to zazwyczaj jako pierwsi zostaniemy ostrzyżeni. Bo kupimy najdrożej i nie będziemy już mieli komu odsprzedać naszej inwestycji. Reasumując, wszelkie oferty „gwarantowanych procentów” z definicji radzę omijać szerokim łukiem. Tym szerszym, im wyższe są owe procenty. Jeśli coś, co przez n ostatnich lat tylko rosło w cenie, jest reklamowane we wszystkich mailingach, gazetach i czasopismach, to także lepiej się trzymać od tego z daleka. I warto pamiętać o podstawowej zasadzie inwestycyjnej: lepiej stracić okazję niż Zakopiańskie Tarasy Jeśli planują Państwo wyjazd w celu wypoczynkowym, to obiekt Zakopiańskie Tarasy jest strzałem w dziesiątkę! To piękny i elegancki apartament w centrum Zakopanego. W okolicy, poza pięknymi widokami, którymi można się upajać godzinami, znajdują się liczne sklepy, restauracje oraz kluby, więc rozrywki z pewnością nie zabraknie. Jeśli lubią Państwo spacerować w wyjątkowych miejscach, to warto odwiedzić Krupówki, które znajdują się w pobliżu apartamentu. Na terenie obiektu dostępna jest strefa SPA, dzięki czemu można się odprężyć, zrelaksować i zregenerować. Przy każdym budynku znajduje się parking. Dla dzieci została przewidziana rozrywka w postaci placu zabaw z wieloma atrakcjami. Tarasy Zakopiańskie to luksus w najlepszym wydaniu. W każdym apartamencie mają Państwo dostęp do pełnego wyposażenia sprzętów RTV i AGD oraz do prywatnej kuchni i łazienki. Tarasy Zakopiańskie i ich magia To miejsce, w którym mogą Państwo odpocząć od codziennych obowiązków i stresu. Tarasy Zakopiańskie charakteryzują się ciepłą, przytulną atmosferą i pozytywną energią. Na widok przytulnego apartamentu, otoczonego pięknymi widokami, pojawia się uśmiech na twarzy! To wspaniałe miejsce, które warto odwiedzić wraz z dziećmi. Dookoła panuje cisza i spokój, a dzięki bogatej ofercie atrakcji każdy znajdzie coś dla siebie. Zapraszamy Państwa do skorzystania z tej wyjątkowej oferty! Gwarantujemy, że w tym miejscu przyjemnie Państwo odpoczną i wrócą do domu z wieloma wspomnieniami. To niezapomniany klimat w rozsądnej cenie! Najbliższe otoczenie obiektu Budynki położone są w historycznej części miasta, 5 minut spacerem do słynnego deptaku - Krupówki który oferuje szeroki wybór sklepów, restauracji i kawiarni. Podobna odległość dzieli apartamentowiec od nowoczesnej trasy narciarskiej "Polana Szymaszkowa". Komunikacja, dojazd itp Przystanek Busów - 70m. Dworzec Kolejowy i PkP - 2km. Szacunkowy koszt dojazdu Taxi do Centrum 10zł Najbliższe sklepy 50-100m. Najbliższe restauracje 100m 600 metrów - karczmy i Knajpy na Krupówkach. Najbliższe stoki Dolna Stacja Gubałówki -700m. Polana Szymoszkowa - 700m. Kolej Na Kasprowy Wierch - 5km. Co stanie się z apartamentami z tzw. gwarancją stopy zwrotu w dobie pandemii COVID-19 i zakazu przemieszczania się? To pytanie zadaje sobie wielu deweloperów, operatorów i około 13-15 tys. inwestorów indywidualnych (źródło: portal w całej Polsce. Podczas Kongresu 590 w październiku zeszłego roku Witold Bańka, minister sportu i turystyki, podkreślił, że z danych za pierwsze półrocze 2019 r. wynikało, że Polskę odwiedzi ponad 20 mln turystów, czyli nieco więcej niż w 2018 roku. Dodał również, że w pierwszej połowie 2019 r. turyści z zagranicy zostawili w kraju 35 mld zł. Według danych Ministerstwa branża turystyczna stanowiła w 2019 roku ok. 6 proc. polskiego PKB, w której pracowało na ten moment ponad 700 tys. ludzi. Dla porównania w 2018 roku wpływy z turystyki wyniosły ponad 124 mld zł i było to o 22 mld zł więcej niż w 2015 roku. Wniosek? Wszystkie statystyki i analizy wskazywały na trend wzrostowy dla branży turystycznej w Polsce również w 2020 roku… aż do pierwszych informacji z Chin o wirusie SARS-CoV-2. Dawno temu w… lutym „2019 rok zakończyliśmy z obłożeniem na poziomie 70 proc. w ponad 120 apartamentach pod zarządzaniem w 6 miastach, czyli Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu, Zakopanem, Szklarskiej Porębie i Świeradowie-Zdroju. Bieżący rok rozpoczęliśmy znakomitym sezonem zimowym. Obłożenie w Zakopanem i Szklarskiej Porębie przekroczyło 90 proc. w okresie od grudnia 2019 r. do lutego 2020 br., w tym okres świąteczno-sylwestrowy sprzedaliśmy w całości przy cenach od kilkuset do ponad tysiąca pięciuset złotych za dobę za apartamenty dwu- lub czteroosobowe” - mówi Mateusz Sabak, współzałożyciel firmy RentPlanet. Dobra passa nie trwała jednak długo. Już od drugiej połowy marca stwierdzenie „najem krótkoterminowy od kilku lat cieszy się dużym zainteresowaniem właścicieli nieruchomości, a w wielu przypadkach generuje wyższe przychody niż wynajem długoterminowy” stało się nieaktualne. Pandemia COVID-19, wprowadzenie stanu epidemicznego, a potem stanu epidemii, zakaz przyjmowania gości w miejscach noclegowych i praktyczne „wyparowanie” branży turystycznej postawiło w trudnej sytuacji właścicieli setek hoteli, tysiące właścicieli apartamentów i operatorów najmu krótkoterminowego, oferujących apartamenty z tzw. gwarancją stopy zwrotu lub działających w modelu podnajmu za stały czynsz. Masowe anulacje rezerwacji rzędu nawet 90 proc., minimalne obłożenia w obiektach noclegowych, zamknięte lotniska i granice sprawiły, że wiele hoteli i operatorów w ekspresowym tempie traci płynność finansową. Na koniec marca redukcje etatów w niektórych firmach z branży turystycznej sięgnęły niemal 70 proc., a prognozy wskazują, że bez pracy zostało ponad 500 tys. osób. Problem na rynku Nie ulega wątpliwości, że w czasach dobrej koniunktury gospodarczej najem krótkoterminowy, szczególnie w atrakcyjnych lokalizacjach turystycznych i centrach dużych miast, pozwalał wygenerować większe przychody niż wynajem na długi termin. Było to możliwe w sytuacji, gdy operator był w stanie skutecznie zarządzać wynajmem apartamentów, oferować wysoką jakość obsługi gości, korzystać ze wsparcia technologicznego i maksymalizować przychody. Szczególnym zainteresowanie wśród produktów inwestycyjnych cieszyły się oferowane przez deweloperów apartamenty z tzw. gwarantowaną stopą zwrotu, rzędu od 5-10% rocznie. Zwrot z inwestycji mieli gwarantować rekomendowani lub dowolnie wybrani przez inwestora operatorzy. Inną część rynku opanowali operatorzy, którzy wynajmowali od właścicieli mieszkania za stały czynsz i zarabiali na różnicy wygenerowanej ze sprzedaży noclegów turystom. Najmniejszą część rynku stanowią operatorzy oferujący rozliczenie prowizji w modelu prowizyjnym (podział przychodów). „W zdecydowanej większości przypadków oferujemy współpracę w modelu prowizyjnym, gdzie 70% wypracowanych przychodów z wynajmu trafia do właścicieli apartamentów. Zaletą tego rozwiązania dla właścicieli jest pełna transparentność rozliczeń, maksymalne czerpanie korzyści z przychodów w sezonach wysokich i budowanie poduszki finansowej, na takie sytuacje, z jaką stykamy się obecnie. Zalety dla operatorów to brak znaczących kosztów stałych w słabszych miesiącach roku, jak np. czynsze i elastyczność dostosowania modelu biznesowego do otoczenia rynkowego. Dodatkowo model prowizyjny zawiera element motywujący operatora, tzn. im więcej zarobimy dla właściciela, tym więcej zostanie dla nas” - dodaje Mateusz Sabak z RentPlanet. W dobie kryzysu słychać krytyczne głosy inwestorów wobec niektórych operatorów. Jednym z przykładów trudnej sytuacji na rynku są condo- czy aparthotele, które do momentu kryzysu były uważane przez znaczącą część polskich inwestorów jako tzw. bezpieczna inwestycja. Obecna sytuacja spowodowała, że dochodzi w przypadku ich operatorów do problemów z zatorami płatniczymi i brakiem wypłaty zwrotu z inwestycji. Taka sytuacja pokazuje, że tzw. gwarancje zwrotów z inwestycji są iluzoryczne i działały wyłącznie w okresie tzw. prosperity. W momencie, gdy gwarancja powinna być realnym zabezpieczeniem, okazało się, że już pojawiają się informacje o zgłaszaniu wniosków o upadłość, pozostawiając inwestorów z problemem zarządzania najmem. Trzeba tu zaznaczyć, że wielu inwestorów kupowało apartamenty na wynajem w atrakcyjnych lokalizacjach turystycznych, gdy faktycznie mieszkają setki kilometrów dalej. To skutkuje dodatkowym problemem z odbiorem apartamentu, sprawdzeniem jego stanu i podjęciu decyzji „co dalej?”. Rozwiązanie? Wielu wynajmujących w dużych miastach doszło do wniosku, że kołem ratunkowym w czasach kryzysu będzie wynajem długoterminowy. Po rosnącej każdego dnia ilości ogłoszeń na popularnych serwisach internetowych widać, że popyt na tego typu usługi nie jest duży, szczególnie jeśli na rynek trafiły i trafią dodatkowe setki mieszkań, które obecnie nie mogą liczyć na gości na doby. W trudniejszym położeniu są obiekty w górach i nad morzem, gdzie rynek wynajmu długoterminowego praktycznie nie istnieje. Natomiast te obiekty mogą liczyć na szybszy rozruch, jeżeli zakazy zostaną zniesione w okresie wakacyjnym lub wczesną jesienią. „W porozumieniu z właścicielami dostosowaliśmy ofertę wynajmu do pobytów na min. 30 dni oraz, po spełnieniu odpowiednich warunków przez gości, również do pobytów służbowych. Po każdym pobycie mieszkania przechodzą min. 72-godzinny okres kwarantanny. Wprowadziliśmy również w pełni bezkontaktowy proces obsługi gości” - mówi Mateusz Sabak z RentPlanet. „Naszym zdaniem, w najbliższej przyszłości operatorzy tacy jak my powinni skupić się na profesjonalizacji swoich usług, optymalizacji procesów oraz większym wykorzystaniu wsparcia technologicznego, w tym zamków elektronicznych, wirtualnych kart meldunkowych, bezkontaktowego pobierania kaucji i wirtualnego concierge czy chatbot’ów wspierających komunikację i osiąganie dodatkowych przychodów z pobytów gości” - dodaje. Co dalej? Na początku marca Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju, szacowała straty w branży turystycznej na około 400 mln zł. Z informacji od Olgi Semeniuk, wiceminister rozwoju, wynika, że ministerstwo pracuje nad bonami turystycznymi o wartości tysiąca złotych, które będzie można wydać na przykład na wycieczkę. Bony o roboczej nazwie „1000 plus” miałyby zostać wprowadzone w drugiej połowie roku. Innym rozwiązaniem w ramach pakietu antykryzysowego miałyby być również zwroty pieniędzy za odwołane imprezy turystyczne po upływie 180 dni od rozwiązania umowy. Zamiast środków kupujący mógłby otrzymać od organizatora roczny voucher na inną imprezę turystyczną. Źródło informacji: RentPlanet

apartamenty z gwarancją najmu zakopane